czwartek, 22 stycznia 2009

intensywne 20 dni




Jesli myslicie ze ostatnie 2 tygodnie przed odlotem do Korei zajela mi brzydula o imieniu zaczynajacym sie na S. to grubo sie myslicie :).

Imprezy w tym przygotowania do tej najwazniejszej, pakowanie manatek, sport, przyjaciele, relaks to moja recepta na udany czas spedzony jeszcze na europejskiej ziemi :).
0
Przygotujcie sie na najswiezsze polskie fotki :) juz wkrotce :)))

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Walizka juz prawie zamknieta




W piatek udalo mi sie odebrac wize. Bez wiekszych przygod pojechalem na miejsce, przywitalem sie z oschla Pania Okienkowa i podala mi paszport z gotowym dokumentem.
Wszystko jest: chec wyjazdu, poznania nowego ladu, bilet, wiza...

Brakuje mi tylko upominkow dla tubylcow. Moze ktos doradzilby mi co oryginalnego mozna zabrac z PL?

Aaa i jeszcze jedno 31 STYCZNIA 2oo9 IMPREZA - ODPRAWA DO KOREI, na która wszystkich serdecznie zapraszam!

Pamietajcie, to ostatnia szansa zeby mnie zobaczyc na Polskim gruncie. Przez najblizsze kilka miesiecy bede na zupelnie innej polkuli :)

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Przedsmaczek




Zatem z dniem 5-tym stycznia już Nowego 2009 roku udałem się złożyć podanie o wizę. Po fascynującym dniu zajęć na moim cudownym wydziale w końcu jakaś rozrywka. Ulica Szwoleżerów 6... nic mi to nie mówiło. "Od czego jest googlemaps" - pomyślałem. Traf chciał, że autobus docelowy startuje spod uczelni.
Dobra koniec nudów.
Dojechałem na miejsce. Ambasada jak ambasada. Potężny budynek, stary ochroniarz i wysoki odstraszający płot. Po zameldowaniu się u stróża porządku, udałem się do specjalnej sekcji wizowej, która zaskoczyła mnie już u samego progu trzema parami automatycznych drzwi na zawiasach. Na całe szczęście uszedłem z życiem.

Wewnątrz powitała mnie Pani Koreanka, swoją drogą całkiem nieźle władała polskim, przedstawiłem jej dokumenty i utwierdziła mnie w przekonaniu, że należy wypełnić podanie. Trwało to krótko, 15 min. Ale czegoś mi tu brakowało. Fakt, przecież nie mam pieniędzy. "Przepraszam Panią, gdzie jest najbliższy bankomat?" - zapytałem. "Nie wiem, nie wiem". - odpowiedziała. "Aha, wracam za moment." - odpowiedziałem nieco zniechęcony. Raz, dwa udało mi się wypłacić pieniądze. 280 zł. Po 20 minutach mojej nieobecności już ktoś zdążył umilić towarzystwo specjalistce od wiz. Koreańczyk z Polką. Moja pierwsza myśl małżeństwo. Oczywiście ciekawość nie pozwoliła mi milczeć. Spytałem więc. Okazało się, że żółty Pan był szefem warszawskiego oddziału LG, a jego towarzyszka jedynie pracownicą działu marketingu. Szkoda. Myślałem, że poznam ciekawszą historię.

Ostatecznie 5 minut przed zamknięciem ambasady złożyłem podanie, a decyzja ma zapaść w ciągu najbliższego tygodnia. Chodzi o kwestie formalne tj. głównie telefon do Korea University potwierdzający oryginalność dokumentów.

Czekam zatem i za 39 dni 서울 mnie przywita.

sobota, 3 stycznia 2009

Zaczynamy!


Już za miesiąc z niewielkim ogonem wylot, więc zdecydowałem się żeby zacząć tworzenie bloga.

W ramach wyjaśnienia znaczenia adresu bloga - Hanguk znaczy Korea, po koreańsku, naturalnie :).



Z czym do tej pory kojarzy mi sie Korea ???

-pełno dziwnych krzaczków;
-wysoka technika;
-firmy inżynierskie LG, Samsung, Hyundai, Kia ...;
-ludzie, raczej skryci;
-Seul, w którym mieszka połowa ludności Korei, Korei Południowej oczywiście ;);
-toalety z automatycznym sterowaniem;


Dobra, ktoś mi powiedział, że lepiej nie rozpisywać się w pierwszym poście, żeby się nie zniechęcić, więc zastosuję się do tej rady :).
Już niedługo składam podanie o wizę, może wtedy coś napiszę.