piątek, 27 lutego 2009

Urodziny (19)

Dziekuje bardzo za zyczenia, ktore juz dostalem i ktore dopiero zamierzacie mi przeslac :-) !!!

Wiek w Koreanskiej kulturze jest bardzo wazny. Najmlodszy ma oczywiscie najgorzej. Chyba w Polsce jest podobnie ale nie jest to sformalizowane. W kazdym razie tutaj im mniej wiosenek masz na swoim koncie tym wiecej pracy musisz wykonac, masz mniej przywilejow.

Jestem najmlodszy w LAB, ale Koreanczycy traktuja mnie jak obcokrajowca, wiec nie zwracam uwagi na reguly tutejszej gry...

Sorry Batory ale jestem z POLSKA - sie mowi :P

Dzis w Europejskim stylu planuje przejsc sie ze znajomymi obcokrajowcami do clubu na dancing.
Wsrod Koreanczykow nikt nie tanczy, nie lubia sie ruszac, maja tylko kilka klubow w calym WIIIEEEELKIM Seulu.

Nie rozumiem tego, ale najwidoczniej taka kultura... no coz.
Chodza za to spiewac Karaoke.
Juz wyprobowalem taki lokal.

W poniedzialek rozpoczynam zajecia. Mam nadzieje ze beda ciekawe ... :-)...

sobota, 21 lutego 2009

Dalsze przygody

Zajecia zaczynam dopiero z poczatkiem marca wiec, wtedy opisze wyklady i wykladowcow :).

Z koreanskiej kuchni probowalem wielu potraw. Codziennie chodzimy do knajp i zamawiam nowe zarelko :). Koreanczycy nieczęsto gotuja sami. Restauracji wokol campusu jest cala masa, a obiady i kolacje sa stosunkowo tanie. Prawie wszystko jest pikantne, wrecz maksymalnie ostre, to moj smak na szczescie. Praktycznie do kazdego dania podaja kimchi - kiszona kapusta z dodatkiem chili. Poza tym jemy duzo owocow moza, malze, krewetki, ryby podaja bardzo czesto. Do tego dodaja ryz - krotko-ziarnisty, sporo warzyw, wodorosty, czasami zupy. Na razie wszystko mi smakuje >o<.
Do kolacji czesto dolaczja SOJU - to jest wodka z ziemniakow 20-procentowa. Niech nie zmyli Cie liczba, jest strasznie zdradliwa... :X

Co do pogody jest dosc chlodno. W zeszlym tygodniu bylo wrecz lodowato :/. Teraz sie poprawia. Mam nadzieje ze bedzie co raz wyzsza temperatura bo mam do dyspozycji super boiska. Gralem juz w lacza na swietnym boisku ze sztuczna trawa ~~.
Studenci z Korea Univ. lubia tez baseball, football i badminton. Moze uda mi sie sprobowac czegos nowego :).

środa, 18 lutego 2009

Nastepny list ^^

Wrazenia sa niesamowicie pozytywne! Przede wszystkim kazda uliczka i miejsce sa dla mnie nowe. Ogromny kampus uniwersytetu w stylu USA (charakterystyczne elementy to ogromne budynki wydzialow, bardzo dobrze przygotowane laboratoria, mnostwo boisk sportowych). Wszyscy ludzie wlaczajac profesorow i studentow sa bardzo przyjazni. Oprowadzaja mnie po okolicy. Budynki sa oczywiscie typowo azjatyckie, tego nie doswiadczy sie na europejskim terenie. Jedzenie mi bardzo smakuje. Potrawy sa dosc pikantne ale to jest wlasnie moj smak. Na ogol trzeba jesc paleczkami. Juz troche to opanowalem ^^.

Wlasnie zaczynam pierwsza rozgrywke w StarCrafta z Koreanczykami ~~

Let's play guyz!!!

sobota, 14 lutego 2009

Walentynki ???

Jak zapewne wiecie:
[...] "jestem w Seulu. Podroz minela spoko, raczej bez przygod. Chociaz dluzyla mi sie strasznie! Lot z Frankfuktu do Seulu trwal okolo 9 godzin, do tego doszla zmiana czasu +8h. Ostatecznie zgubilem jeden dzien. Po przyjezdzie nie wiedzialem czy isc spac czy raczej zjesc sniadanie.
Odebrali mnie bardzo mili Koreanczycy. Pozniej zawiezli mnie do pokoju - LAB, gdzie jestem zakwaterowany. Jak sie domyslasz jest to niewielkie, azjatyckie pomieszczenie moze 2x1.7 metra :P. Trzeba sie dostosowac.
Uniwerek tez zdazylem juz zobaczyc. Campus naprawdę robi duze wrazenie! Widzialem super boiska, hale sportowe i oczywiscie laboratoria :). Zajecia rozpoczynam za tydzien, wiec o samej uczelni wiecej nie napisze" [...].

W formie sprostowania "..." uzylem, bo jest to fragment listu do kumpla z Warszawy :).

piątek, 13 lutego 2009

Komu w drogę...

...ten juz jest w Seulu :)
W miedzy czasie byly imprezy imprezy i... imprezy
Meczaca podroz, zmiana czasu, szybka integracja z Koreanczykami z ktorymi bede studiowal przez najblizszy czas, ciekawe dania, SOJU ^^, metalowe paleczki, mruczenie zoltkow... ale na razie same pozytywy!

Padam z nog!
Ide s(a)pac!

czwartek, 22 stycznia 2009

intensywne 20 dni




Jesli myslicie ze ostatnie 2 tygodnie przed odlotem do Korei zajela mi brzydula o imieniu zaczynajacym sie na S. to grubo sie myslicie :).

Imprezy w tym przygotowania do tej najwazniejszej, pakowanie manatek, sport, przyjaciele, relaks to moja recepta na udany czas spedzony jeszcze na europejskiej ziemi :).
0
Przygotujcie sie na najswiezsze polskie fotki :) juz wkrotce :)))

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Walizka juz prawie zamknieta




W piatek udalo mi sie odebrac wize. Bez wiekszych przygod pojechalem na miejsce, przywitalem sie z oschla Pania Okienkowa i podala mi paszport z gotowym dokumentem.
Wszystko jest: chec wyjazdu, poznania nowego ladu, bilet, wiza...

Brakuje mi tylko upominkow dla tubylcow. Moze ktos doradzilby mi co oryginalnego mozna zabrac z PL?

Aaa i jeszcze jedno 31 STYCZNIA 2oo9 IMPREZA - ODPRAWA DO KOREI, na która wszystkich serdecznie zapraszam!

Pamietajcie, to ostatnia szansa zeby mnie zobaczyc na Polskim gruncie. Przez najblizsze kilka miesiecy bede na zupelnie innej polkuli :)

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Przedsmaczek




Zatem z dniem 5-tym stycznia już Nowego 2009 roku udałem się złożyć podanie o wizę. Po fascynującym dniu zajęć na moim cudownym wydziale w końcu jakaś rozrywka. Ulica Szwoleżerów 6... nic mi to nie mówiło. "Od czego jest googlemaps" - pomyślałem. Traf chciał, że autobus docelowy startuje spod uczelni.
Dobra koniec nudów.
Dojechałem na miejsce. Ambasada jak ambasada. Potężny budynek, stary ochroniarz i wysoki odstraszający płot. Po zameldowaniu się u stróża porządku, udałem się do specjalnej sekcji wizowej, która zaskoczyła mnie już u samego progu trzema parami automatycznych drzwi na zawiasach. Na całe szczęście uszedłem z życiem.

Wewnątrz powitała mnie Pani Koreanka, swoją drogą całkiem nieźle władała polskim, przedstawiłem jej dokumenty i utwierdziła mnie w przekonaniu, że należy wypełnić podanie. Trwało to krótko, 15 min. Ale czegoś mi tu brakowało. Fakt, przecież nie mam pieniędzy. "Przepraszam Panią, gdzie jest najbliższy bankomat?" - zapytałem. "Nie wiem, nie wiem". - odpowiedziała. "Aha, wracam za moment." - odpowiedziałem nieco zniechęcony. Raz, dwa udało mi się wypłacić pieniądze. 280 zł. Po 20 minutach mojej nieobecności już ktoś zdążył umilić towarzystwo specjalistce od wiz. Koreańczyk z Polką. Moja pierwsza myśl małżeństwo. Oczywiście ciekawość nie pozwoliła mi milczeć. Spytałem więc. Okazało się, że żółty Pan był szefem warszawskiego oddziału LG, a jego towarzyszka jedynie pracownicą działu marketingu. Szkoda. Myślałem, że poznam ciekawszą historię.

Ostatecznie 5 minut przed zamknięciem ambasady złożyłem podanie, a decyzja ma zapaść w ciągu najbliższego tygodnia. Chodzi o kwestie formalne tj. głównie telefon do Korea University potwierdzający oryginalność dokumentów.

Czekam zatem i za 39 dni 서울 mnie przywita.

sobota, 3 stycznia 2009

Zaczynamy!


Już za miesiąc z niewielkim ogonem wylot, więc zdecydowałem się żeby zacząć tworzenie bloga.

W ramach wyjaśnienia znaczenia adresu bloga - Hanguk znaczy Korea, po koreańsku, naturalnie :).



Z czym do tej pory kojarzy mi sie Korea ???

-pełno dziwnych krzaczków;
-wysoka technika;
-firmy inżynierskie LG, Samsung, Hyundai, Kia ...;
-ludzie, raczej skryci;
-Seul, w którym mieszka połowa ludności Korei, Korei Południowej oczywiście ;);
-toalety z automatycznym sterowaniem;


Dobra, ktoś mi powiedział, że lepiej nie rozpisywać się w pierwszym poście, żeby się nie zniechęcić, więc zastosuję się do tej rady :).
Już niedługo składam podanie o wizę, może wtedy coś napiszę.